sie
22
2026

Puchar Świata F1ABCQ – Lubasz, POLAND 22-23.08.2026

Wyjazd na zawody z Krakowa w piątek. Zjeżdżamy się z Filipem pod siedzibę Michała Śliwińskiego i przed 16 ruszamy w drogę, którą umila muzyka serwowana przez DJ Filipa. Przekrój repertuaru zaskakuje wszystkich podróżujących. W połowie drogi zaczyna padać deszcz I utrzymuje się do rana. Na miejscu jesteśmy o 21:37. Prawie jako jedynym brakuje nam miejsca w prestiżowych meteorze, który jest centrum spotkań modelarzy. Musimy tam udać się addytywnie.

Plan na sobotę to spotkanie na polu o 8:00 u miejmy nadzieję tylko lekko opóźnione loty.

Wieczorem dowiadujemy się,  że są wątpliwości co do miejsca startu – kierunek lotów z dużym prawdopodobieństwem ma być na wiatrak, co po tym jak powiedziała to jedna osoba wzbudziło postrach w całej grupie (w perspektywie niewiedzy o wykupionym OC przez organizatora). Całą noc padał deszcz, a rano wjazd na pole był grząski. Rozpatrywanie zmiany miejsca startu nie przyniosło rezultatów, zostaje początkowa lokalizacja. Wstępnie ogłoszony start na 10:30, ale w międzyczasie rozpadał się ponownie deszcz i czekamy. 

Sobota- Lubasz Cup

Na polu gościnne przywitanie kawą, ciastkami, smalcem z chlebem, ogórkami kiszonymi, co rozwiewało chmury mocniej niż by się mogło wydawać.

Pierwsza kolejka.

Start od 11:15 do 12:25. Ogłoszony wstępnie lot na 150 sekund i na tyle jesteśmy nastawieni. Kończymy loty próbne lekko spóźnieni i idziemy na start. Tomas Weimer w naszej komisji zdążył już wykonać jedną nieudana próbę – łamie belkę kadluba przy odbiciu deteru ratując się podczas holowania, jego lot trwa 3 sekundy. Podejmuje decyzję odpuszczenia dalszych startów i wraca do domu by w niedzielę naprawiać model przed zbliżającymi się zawodami w Niemczech.

Ja startuję o 11:35 z gwoździa, model gubi się nad startem przez co lata zaledwie 2:05, co uznajemy za wtopę dopóki nie dowiadujemy się, że lot był na 2 minuty! 

Kolejny leci Michał Śliwiński, namawiał na lot z prostej, a sam musi ratować się zrobieniem jednego kółka. Tomek leci gdzieś obok i od ziemi wstawia modelowi na tyle, że zrywa hol.

Powietrze dość poszarpane. Modele lądują różnie od 600 do 1300m, celujac na wiatrak lub obok. W kukurydzy gęstej jak tropikalny las lub przed.

W F1Q modele na silniku nie radzą sobie najlepiej. Franek za bardzo podbity, Filip idzie zbyt po skrzydle, ale robią maksy. Rafał leci na sam koniec kolejki.

Druga kolejka.

Wiatr 4-6 m/s. Jesteśmy punktualnie na starcie, jak nie my, lot na 2 minuty. Szybko startujemy i wracamy z modelami. Na koniec kolejki aż 30 minut zapasu, co dla nas jest rzadkością. Dzięki temu mamy czas, żeby zjeść pyszny gulasz przygotowany przez tutejsze koło gospodyń i poprawić plackiem, rogalikiem lub ciastkiem.

Trzecia kolejka.

6-7m/s. 13:45 – 14:55. Wysokie strzały, maksy, daleko, za kukurydzą, a przed wiatrakiem. Niektórzy mają trochę problemów z odzyskaniem. Przerwa do godziny 16:00 na prośbę części zawodników. Później ma być decyzja ile jeszcze lotów. Marzyło by się nam dwa dłuższe loty. Na ta chwile w szybowcach 16 kompletów. Wiatr się wzmaga.

Wiatr na tyle mocny, ze pada decyzja przerwania zawodów po 3 kolejce i dogrywek po 18:30 jak wiatr trochę zelżeje. 

Dogrywka F1A.

Start o 18:30, lot na 2 minuty plus wysokość z altimetru. Zawodnicy w znakomitej większości gotowi czekają już 10 minut wcześniej. 16/28 z kompletem.

Michał Śliwiński idzie w bok w stronę aut, start w około 4 minucie. Zaraz za nim widząc to kontem oka wystrzeliwuje Dominik Skwarek z drugiej strony startu. Ja w międzyczasie rozpędzam, ale nie naszedł tak jakbym chciał, więc ściągam jeszcze raz na dół i chłostam go jak mogę. Skutkiem sądu ostatecznie poddaje się statecznik, urywa się hol, podobnie jak rok temu na tym samym polu.

Szybka akcja podmiany modelu na drugi nie kończy się szczęśliwie, chłopaki robili co mogli, ale zapasowy model był zadaleko. Ewidentny błąd zawodnika, że ktoś nie trzymał go na starcie.

Wygrywa Dominik Skwarek 113m, drugi Donatas Pampikas 103m, trzeci minimalnie, wręcz na granicy błędu pomiarowego niżej Michał Śliwiński 102m.

Wśród juniorów wygrywa Marek Mandziak, drugi Oleksandr Kharlan, a trzeci Mikołaj Gołubowski. 

W F1B dogrywki o 19:15 nie widziałem, ale wygrał Stanislav Babakaev, drugi Riho-Ats Saatväli, trzeci Adam Krawiec.

W juniorach wygrywa Jakub Cierech, drugi Bartosz Żukowski. 

F1Q leci o 19:00. Pierwszy leci i wygrywa Matthias Tietz z Niemiec – 64m. Druga Maarja-Liis Vesiloik z Estonii 48m, trzeci Rafał Wagner z Polski 42m. 

W F1C dogrywa się dwóch. Sporo dzisiaj uszkodzeń modeli w lotach zasadniczych. Wygrywa Zbigniew Czop uzyskując 91m, drugi Erik Niemierski 42m, a trzeci Dominik Pełka. 

Zakończenie zawodów o 21:00 w Amfiteatrze przy jeziorze w obecności lokalnych władz i przedstawicieli sponsorów. Ładne customowe statuetki i medale. Później ognisko nieopodal, bigos i kiełbasa serwowana przez organizatorów czyni te zawody imprezą z pełnym wyżywieniem, co w takim zakresie chyba nie jest nigdzie spotykane.

Wyniki sobota: https://model.wings.rs/competition.php?id=1019

Niedziela – Polish Cup

Śpimy ile się da, co powoduje zmartwienie wśród konkurentów i telefony z pytaniami czy przyjeżdżamy dzisiaj latać. Na polu jesteśmy o 7:45, a start pierwszej kolejki według biuletynu o godzinie 8:00. Prognozy to 5m/s i od około 11:00 6m/s. 

Po przyjeździe zastajemy kolegów mierzących siłę wiatru (stabilne 7m/s), co nie jest według przepisów powodem do odwołania zawodów. Wielu nie miało ochoty latać, kilku się wahało, jeszcze mniej było zdecydowanych. Rezygnację ze startów propagowali w dużej mierze koledzy gumówkarze. Właściwie przed pierwszą kolejka wiało cały czas mocno, później w ciągu dnia jak wyszło słońce byly spokojniejsze momenty. W szybowcach w sobotę sporo zawodników nie przyjechało z powodu trudnej pogody (dla nich i dla organizatora), ale dzisiaj z ponad 50 zarejestrowanych wystartowało 10.

Start pierwszej kolejki ogłoszony na 9:00 z lotem na 90 sekund, czas kolejki 1:15. Miejsce startu bez zmian, kierunek na wiatrak. 

Na początku kolejki wahania lecieć czy odpuścić, w dużej mierze latali juniorzy w F1A (7 juniorów i 3 seniorów). W F1Q 4 zawodników. Pozostałe kategorie pojechały do domów.

Sporo powtórek, ze względu na porywisty wiatr. Ja walczę z białym BE, który jest niepowtarzalny przy strzale. W pierwszej próbie antibunt i deter, w drugiej trochę lepiej. Koledzy oceniają co poprawić w nastawach. Modele odlatują od 600m do 1300m (Filip, który poleciał na samym początku w mocnym wietrze).

W drugiej kolejce zmieniam hak, po wielu namowach, licząc że jest powodem problemów. Idę do góry, rozpędzam i nie nachodzi, próbuje iść w kółko ale model zostaje przede mną, niska wysokość i deter. Kilka prób na boku, kolejne zmiany ustawień i decyzja o locie z gwoździa. Model po strzale lekko wykręca się w prawo, ale już dużo poprawniej, choć nadal ze sporą stratą wysokości. Ponownie trafione w ładne noszenie. Loty pozostałych zawodników wyglądają ładniej.

Pod koniec drugiej kolejki od 11:30 obiad serwowany przez Panie z KGW Sławno. W dniu dzisiejszym potężne porcję karkówki z ziemniakami i surówką. Oprócz tego przez cały dzień domowej roboty słodkości, kawa, herbata i smalec przekąszany mistrzowskimi ogórkami kiszonymi przez samego Andrzeja Krycha.

Jarek po pierwszej porcji wstydzi się wziąć dokładkę i muszą pomóc mu koledzy. Panie z KGW z przyjemnością nakładają mu kolejne porcje. Są anonimowe opinie, że smakuje jak w domu.

Trzecia kolejka bez zmian na 90 sekund, choć można było na 110, ale z drugiej strony byłoby to już ryzykowne. Kolejne poprawki w regulacji modelu. Coraz lepsze loty, wyszło słońce, dzięki czemu trafione noszenie pozwoliło odbić deter na 190m.

Do dogrywki przechodzi w F1A, jeden senior i 5 juniorów. W F1Q 3 seniorów. Lot o 13:30 na 2 minuty plus wysokość z altimetru. 

Było ich pięciu, ja jeden, na szczęście mnie nie osaczyli, bo byłem w brzegowej komisji. Chwile oczekiwania aż się wystrzelają oraz strachu przed pęknięciem statecznika przy rozpędzaniu. 

Start z prostej, całkowicie bez kółka, zaraz po mnie Tymon jako ostatni, bo wcześniej zostaje zablokowany przez spadający hol. Kończę lot na 208m wysokości, najszybciej idąc w górę. Drugie miejsce Jan Zajic 140m, trzecie miejsce Tymon Niezborała 136m. Modele odlatują do 1.5km. Wiatr w dogrywce 8-9m/s.

W juniorach wygrywa Jan Zajic z Czech, drugie miejsce miejsce Tymon, a trzecie Oskar Leomar z Estonii.

W F1Q Rafał Wagner idzie w górę jako pierwszy, model nie radzi sobie na silniku z wiatrem, deter i powtórka. Następnie próbę podejmuje Filip Badylak i zaraz pod niego Riho-Ats Saatväli. Model Estończyka lepiej wkręca się w noszeniu I kończy lot na 175m co daje mu zwycięstwo. Drugi Filip z ładnym lotem i wynikiem 144m. Trzeci Rafał.

Wyniki niedziela: https://model.wings.rs/competition.php?id=1020

Zakończenie dość szybko po odczycie altimetrów, w obecności wójta gminy Lubasz na tle flag i pól. Podziękowania dla organizatorów, całej rodziny Niezborałów, sędziów oraz lokalnych organizacji i firm, które wsparły tę inicjatywę. Niewdzieczną rolę sędziego głównego pełnił Norbert Suwała. Nad wszystkim czuwał też prezes Pilskiego Klubu Modelarzy Lotniczych.

Trudna pogoda na pewno przysporzyła stresu organizatorom, rozegranie niedzielnych zawodów w takich warunkach było sporym wyzwaniem. Atmosfera bardzo fajna i super inicjatywa z organizacją zawodów PŚ w naszym kraju. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  Podpis *

   E-mail *

   Strona

Dbaj o to, by komentarz był wartościowy. Komentarze obraźliwe, wulgarne będą usuwane.