29
2026
ME F1ABCQ seniorów, 2026 – F1A
Środa to dzień startów seniorów w ME w konkurencji F1A. Pobudka 4:30, na polu 5:20. Kilka lotów próbnych zwanych przez niektórych podlotami.
Szybka wymiana haka w jednym z modeli Jeziornych. Chwila przerwy i kolejne próby przed samą kolejką. Temperatura ma dzisiaj dochodzić do 30 stopni, jak w dniach poprzednich, ale mocno świecące słońce daje się we znaki.
Start pierwszej kolejki o 7:00. 65minut i później 10 minut przerwy. Prawie bez wiatru. Pierwszy leci Tomek Jeziorny, sporo holi na raz w powietrzu. Dobrze rozpędzony SH i ladnie domknięty. Lot na 4 minuty z sporym zapasem.
Drugi w górę idzie Jarek Jeziorny, pewny strzał i maks.
Michał Słyś leci jako trzeci, pół godziny krążenia na holu, lekka pompa i max. Małgorzacie Jeziornej zostaje 5 minut czasu, leci Flapem, zabrakło ponad minutę do maksa.
Druga kolejka.
Wiatr minimalnie się rusza, 1m/s. Drugi lot na 240. Pierwszy idzie Tomek i wykonuje bezpieczny lot.
Drugi Jarek, parę kółek i strzał w dobre powietrze.
Michał chwilę krąży, przeciągnięty strzał lekko na prawo, model traci wysokość i leci obok wyszukanego powietrza, zjeżdża do ziemi w 97 sekund.
Gosia jako ostatnia, tym razem SH, model do poprawy ustawień w locie swobodnym, moment dobry, ale wychodził z noszenia. Brakło kilkanaście sekund.
W tej kolejce sekundy traci też sporo czołowych zawodników.
Trzecia kolejka.
Start od 9:30. Lot na 180 sekund. Wiatr 0-3m/s. Pierwszy Tomek w porządku. Drugi Jarek, troche nerwowo na holu. Splątanie ale drugi hol zostaje puszczony luźno i zjeżdża z holu Jarka, później przejmuje go inny zawodnik niż początkowo i zaraz przekazuje go własciwemu. Chyba błędne zachowanie? Dobry strzał Jarka.
Michał leci w wyszukane noszenie, model po strzale znów leci na pysk. Słaba wysokość, nie bardzo radzi sobie z noszeniem, a bliskość ziemi nie pomaga. Pomagają za to chłopaki w pogoni machać czym się da, nawet parasolem. Utrata zaufania do modelu i zmiana na kolejną kolejkę na kolorowe BE.
Gosia poleciała dobrze.
Czwarta kolejka.
Zaczęły się mocniejsze noszenia. Tomek około 10 minut na holu, ale bardzo męczące, mocna termika i trochę walki podczas holowania, lot maksymalny. Jarek trochę sprawdzania na holu tego co lata w górze na 200m, a z ziemi nie jest odczuwalne. Strzał i deter wysoko na 250m.
Michał kilka minut na holu, początkowo odczucia jakby nie było wiatru, a jak przyszło noszenie to ciężko opanować i ustawić szybowiec do strzału. Kolejny max. Hol spadając splątuje się z innym rozpędzającym blisko zawodnikiem. W międzyczasie na polu spotykamy pół żółwia.
Ostatnia leci Gosia, czekamy na podmuch, żeby dało się wystartować. Ładny strzał, dobry moment, model wciąż chimeryczny, nie chce zachowywać się w noszeniu jak wszystkie obok. Pilotka niezadowolona.
Pogoń zmęczona i głodna.
Piąta kolejka
Start od 12:00. Tomek ładny start zgodnie z komentarzem kierownika pogoni na radiu. Max. Drugi Jarek – w porządku. Obok mamy Szwedów, którzy bacznie obserwują, żeby wyciągnąć wnioski czego im brakuje.
Następnie Michał. Ciężko w noszeniach na holu, bardzo poniewiera, model zacieśnia i wyszarpuje jak przychodzi noszenie, trudno ustawić na strzału. Pierwsza minuta na jednej wysokości po strzale, a potem widuje się na 230m, max.
Gosia na końcu, strzał w porządku. Model zapewnia wrażenia w locie swobodnym, nadal jest problem w noszeniach i kończy lot na 30m, max.
Kolejka trudna mimo noszeń, sporo modeli rozbija się przy holowaniu, kilka składa się przy rozpędzaniu. Kilka osób z konkurencji na sam koniec zalicza zera.
Szósta kolejka
Tomek i Jarek spoko. Później model Michała idąc ze startu w górę ucieka w bok i nie da się wyratować, uderza w ziemię. Wydaje się, że szybowiec jest cały, ale pada decyzja o zmianie modelu. W międzyczasie leci Gosia.
Druga próba Michała zakończona szybko, przy starcie jak model jest już na holu, idąc do tyłu przewrotka o bruzdę ziemi, upadając na radiodeter. Czas coś tam skromnie ponad zero. Przerwa przed następna kolejka, noszenia przechodzą takie, że porywa jeden mały namiot zawodników i wsysa go na 20m wysokości.
Siódma kolejka
Start od 14:35. Tomka model wygląda że ucieka z holem, ale tak na prawdę robi takie szybkie przejście do noszenia, kółko i strzał, ładny lot przypieczętowuje zakwalifikowanie się do walki o medal w dogrywkach. Następnie Jarek, asekuracyjnie pod inne modele, dobry lot i max. Michał max i Gosia na koniec także max, najlepszy strzał tego dnia, ale model nadal w noszeniu wędruje prawo-lewo. Machamy i odbija na 30m po 3 minutach.
Ustalamy szczegóły pogoni i czekamy na dogrywki, pierwsza o 18:00. Zapowiada się termicznie.
Fly Off.
Pierwsza dogrywka na 6 minut, kolejna wstępnie planowana lekko po 19:00 na 8 minut, jeśli bedzie potrzeba to 10 minut jutro rano o 6:00.
18:10 – jeszcze czekamy, lekkie zamieszanie na starcie ze względu na braki chronometrażystow. Start od 18:12, 7 minut czasu startowego. 25 zawodników, dużo modeli na raz w górze. O 18:00 wiatru prawie nic, 10 minut później ruszyło się do 5m/s. Padają zażalenia o miejsce startu, długa linia startowa powodowała to, że na drugim końcu były mocne rotory od górki z przodu.
Dalsza relacja z opóźnieniem, ze względu na pogoń za modelami oraz nastroje i spadek chęci po kolejnej sytuacji, że do drugiej dogrywki dochodzą zawodnicy, którzy w rzeczywistości nie nalatali 6 minut i finalnie ktoś zabiera medal, który mu się nie należy.
Na starcie nerwowo, Tomek idzie w górę praktycznie jako pierwszy, w poprzek lini i ucieka z wiatrem. Jarek podobnie zaraz po nim. Jarka trochę sponiewierało i puszcza hol. Wraca na start, zmienia model z powodu uszkodzenia, idzie w górę i startuje 5 sekund przed końcem z przyzwoitym strzałem. Błąd nastawienia czasu lotu w modelu, ale model i tak już był nisko i na 360 nie byłoby szans.
Tomek strzela po około 5 minutach czasu startowego, model przechodzi lekko do prawej i traci parę metrów, ale za to w bardzo dobre powietrze. Ja z Mikołajem w pogoni za modelem Tomka. Początkowo holowanie obserwujemy z około 500m, po starcie biegniemy za modelem w stronę góry obserwując lot. Przelatuje nad górą i robi 360 sekund, 2.5km od lini startu na drzewie. Obiegamy drogą dookoła w kierunku miejscowości Zagorani, ściągamy model z drzewa i wracamy już autem do ewentualnego odczytu czasu lotu z altimetru.
Generalnie 5 pierwszych zawodników musi pokazać czas lotu na altimetrze. Do drugiej dogrywki dociera 7 (lub 6 bo są nieścisłości) zawodników, w tym jeden, który zostaje przez naszą ekipę mierzony i 6 minut nie lata. Próby i prośby sprawdzenia jego altimetru mimo zapewnień, że zostanie to zrobione pozostają nieskuteczne. Zostaje mu od razy wpisane w karte 360 sekund. Rok w rok, na Mistrzostwach ma miejsce sytuacja, przepychania miejscowego zawodnika. Przykre.
Druga dogrywka na 8 minut lotu około 19:30. Jedziemy tym razem w pogoń od razu samochodem, wiatr podobny, a lot dłuższy.
Obserwujemy starty już z drogi, komunikacja na radiu z Adamem na starcie i koordynowanie lotu, żeby model przechwycić przed górą i dalej śledzić. Model nalatuje na górę, lekko dryfuje parę metrów do góry, później robi pompę i nie wiemy z naszej perspektywy czy przeleciał czy siadł na szczycie, ze startu też nie ma pewności.
Jedziemy na drugą stronę góry i szukamy modelu, w międzyczasie dojeżdżają Tomek, Jarek i Franek z gpsem, który złapał sygnał. Model jest na górze, Franek szybko penetruje zbocze i wdziera się na szczyt odzyskując model. Wraca szybko, co ma też odzwierciedlenie w zmęczeniu i pokazuje zaagażowanie w ekipie. Model przelatując szczyt nie zdołał zrobić kółka i wylądował na zawietrznym zboczu, co zabrało sporo czasu lotu. Inne modele poszły bardziej na niższą grań pagórka, albo go ominęły i miały więcej szczęścia. Wracamy na start, ale czas z altimetru nie jest wiele większy od zamierzonego.
W ciągu dnia chyba brak pomiarów holi, było jedynie ważenie modeli, ale w mocno dyskusyjnych warunkach. Po powrocie z drugiej dogrywki składamy namiot, sprzątamy rzeczy po całym intensywnym dniu, w którym obserwowaliśmy zarówno wychodzące rano zza gór słońce, jak i „wschód pełni księżyca” wieczorem.
Wyniki: Tomek na 4 miejscu, Jarek na 12, Gosia 3 miejsce wśrod kobiet i 47 ogólnie, Michał na miejscu 67. Drużynowo Polska reprezentacja na 4 miejscu z nieduża stratą.
Wyjaśniła się sytuacja z dogrywką, jeden z zawodników został zdyskwalifikowany po drugiej dogrywce i jego loty z obu dogrywek wyzerowane. Model był za lekki o 12g.
Napisane przez Michał Słyś





























Czas w dogrywkach mierzyli tylko stoperem czy też sprawdzali odczyt czasu z altimetra ?
Mierzyli stoperem, altimetry zawodnicy mieli włożone i rejestrowali numer przed startem. W końcowej dogrywce 5 pierwszych osób ma pokazać czas na altimetrze, w tej na 360 nalatało wiecej niż 5 osob takze nie pokazywali jak nie chcieli.
Może taki przypadek powinno niezwłocznie się zgłosić przedstawicielowi FAI, który zapewne był na zawodach.
Niepojęte, że takie sytuacje mają miejsce. Jako rodziny wiemy, ile poświęcenia kosztuje udział w takich zawodach, dlatego chcemy wierzyć, że o końcowym wyniku decydują wyłącznie umiejętności i zasady fair play.
Dziękujemy za świetną relację i ogromne zaangażowanie.
Dzięki Tobie mogliśmy być z Wami przez cały dzień i wspólnie przeżywać wszystkie emocje kibicując z Polski. ❤️🇵🇱