11
2026
Puchar Świata F1ABCQ – Chorwacja 11-12.07.2026
Wstęp (lepiej nie czytać).
Kiedy rok temu opisywałem zmagania na Krbavskim Polu (https://www.freeflightnews.pl/?p=9703), wspominałem, że te zawody to już stały punkt w kalendarzu Pucharu Świata FAI. Samemu trudno było sobie odmówić wyjazdu i zameldowałem się tutaj już po raz trzeci, a z każdą kolejną wizytą ta okolica urzeka coraz bardziej.
Pole prawdopodobnie jak wynika z dyskusji jest jednym z najbardziej malowniczych miejsc dla lotów F1, dodatkowo Chorwacja ma w sobie coś magnetycznego – z jednej strony oferuje świetny, choć wymagający (ze względu na położenie między górami) teren do rywalizacji, z drugiej zaś kusi możliwością wypoczynku w śródziemnomorskim klimacie.
W tym roku udział w zawodach także połączyłem z kilkudniowym tripem i wakacyjnym odpoczynkiem. Bazą wypadową stały się urokliwe zakątki Istrii, a następnie piękny krajobraz Dalmacji. Rowinj – perła chorwacjego wybrzeża, niezmiennie zachwyca labiryntem brukowanych, pnących się w górę uliczek i niesamowitym, weneckim klimatem. Następnie Pula z monumentalnym, rzymskim amfiteatrem (jednym z najlepiej zachowanych na świecie), który latem zamienia się w jedną z najbardziej prestiżowych, otwartych scen koncertowych w Europie, gdzie pod gołym niebem, w antycznej scenerii, występują największe światowe legendy. Przejazd samym wybrzeżem Istrii także zapewnia miejsca do oglądania w miasteczkach pnących się wśród skał.
Kontrastem dla tych historycznych miasteczek była księżycowa, spalona słońcem i pokryta solnym pyłem wyspa Pag. Jej surowy, niemal surrealistyczny krajobraz, dzikie plaże i kąpiel w krystalicznym Adriatyku pozwala świetnie wypocząć.
Odkrywając wyspę, warto odbyć wizytę w miejscowości Kolan, kulinarnej stolicy Pagu, by spróbować słynnego, wyrazistego sera owczego (Paški sir), którego smak wynika z tego, że tutejsze owce skubią zioła smagane silnym, słonym wiatrem bura (potrafi przekraczać nawet 200 km/h). Spektakularną perełką jest poprowadzony przez surowe pustkowia szlak trekkingowy Life on Mars, który pozwala poczuć się jak na obcej planecie. Trasa ta prowadzi w okolice Metajny, gdzie ukryte są jedne z najpiękniejszych i najbardziej dzikich plaż Chorwacji, z kultowymi Ručica i Beritnica na czele, gdzie potężne, pionowe formacje skalne wyrastają prosto z turkusowej wody.
Z wyspy Pag w stronę Korenicy można kierować się albo Mostem, albo promem i następnie sforsować Velebit – najdłuższe i najbardziej majestatyczne pasmo górskie Chorwacji. Droga pnąca się ostrymi serpentynami z poziomu morza na wysokość blisko tysiąca metrów zapiera dech w piersiach, by dosłownie chwilę później wjechać w zupełnie inny świat – zielony, rześki i pachnący lasem płaskowyż regionu Lika – gdzie m.in. znajduje się Krbavskie Pole.
Droga ta prowadzi m.in. przez Gospić, a termin wyjazdu zgrał się idealnie z niezwykłym wydarzeniem. W pobliskiej wiosce Smiljan odbywały się uroczystości z okazji 170. rocznicy urodzin człowieka, który dosłownie „oświetlił świat” – Nikoli Tesli. To właśnie tutaj, w Smiljanie pod Gospiciem, w 1856 roku przyszedł na świat ten wizjoner, inżynier i fizyk serbskiego pochodzenia. To tutaj, pośród wzgórz, młody Tesla spędzał dzieciństwo, obserwując wyładowania atmosferyczne podczas burz, co – jak sam później wspominał – zrodziło w nim fascynację elektrycznością. Odwiedzając jego tamtejsze muzeum (Centrum Pamięci Nikoli Tesli) można stanąć w miejscu, gdzie rodził się geniusz odpowiedzialny za prąd zmienny, radio czy patenty, bez których dzisiejszy świat (w tym nasza modelarska elektronika?) nie mógłby istnieć.
Po wstępie.
Same zawody CRO Cup i Korenica Cup odbyły się w dniach 11-12.07.2026. Cóż, prognozy pogody w pełni się sprawdziły. Prognozowane od samego początku tygodnia burze w sobotę faktycznie miały miejsce, totalna cisza w sobotę rano, a z kolei silny wiatr w niedzielę dostarczył spory wachlarz wyzwań.
W tym roku z Polski dość duża reprezentacja zawodników – w F1A: Michał Śliwiński, Tymon Niezborała, Dominik Skwarek, Michał Słyś i Franciszek Słyś, w F1B Leszek Kryszczuk i Adam Krawiec, w F1C Edward Burek, a w F1Q Franciszek Jędrysiak. Ogólna liczba zawodników stosunkowo niska, prawdopodobnie ze względu na mające się odbyć za niespełna 2 tygodnie Mistrzostwa Świata juniorów i Europy seniorów. Szkoda, bo zawody bardzo solidnie i poprawnie zorganizowane.
Sobota – CRO Cup
Przyjazd na pole i kilka lotów próbnych. Rano wiatru prawie brak, może czasem lekki ruch powietrza w granicy 1m/s. Holowanie utrudnione. Kolejki dość długie, po 1:15, ze względu na wzajemny pomiar czasów lotów przez zawodników. Temperatura w granicy 25°C.
Pierwsza kolejka punktualnie o 9:00 na 240 sekund, powietrze prawie stoi w miejscu. Wtopę zalicza 12 z 30 zawodników w szybowcach, w tym aż trzech Polaków.
Druga kolejka startuje również na 240 sekund. Nastawieni na brak przerwy sprężamy się, aby leciej jak najszybciej, w komisji mamy 4 zawodników. Dominik lata 3:07 i Franek 2:23, ale kolejka po około 15 minutach zostaje przerwana ze względu na nadchodzącą burzę i deszcz. Przerwa na około 2,5 godziny rozleniwia wszystkich.
Spotkanie organizacyjne, gdzie zostają przedstawione propozycje w jaki sposób kontynuować loty. Ruszył się wiatr. Po uzgodnieniu wśród zawodników, zostaje przegłosowane, że skracamy czas lotu do 3 minut ze względu na niekorzystny kierunek, a tym którzy już lecieli na 4 minuty nadwyżkę obcinamy. Kolejka zostaje w ten sposób wznowiona, po przerwie warunki bardzo odmiennie do tych z rana, więkość osób którym w tej kolejce brakło do maksa leciały właśnie przed przerwą. Ważne, żeby zaznaczyć, że nie była to decyzja organizatora, a rozwiązania były przedstawione do dyskusji. Rzadko zdarzają się sytuacje z przerwaniem lotów w trakcie kolejki i nie do końca wiadomo, jak je wtedy rozwiązać.
Kolejne loty na 180 sekund już wszyscy robimy bez większych problemów, a w całej stawce tylko pojedyncze osoby tracą sekundy. W ostatniej kolejce niestety przez problemy z hakiem 0 zalicza Dominik Skwarek.
Do dogrywki w F1A z Polaków dociera jedynie Michał Śliwiński i będzie rywalizował z 14 innymi szybownikami. Po ustaleniach lot na 180 sekund plus wysokość z altimetru o 19:00. Wiatr ze wschodu. 7 minut czasu startowego, podczas których mamy okazję oglądać z boku pasjonującą dogrywkę.
Gdzieś na początku leci Csaba Nagy z Węgier, ładny start prawie na zero, bez kosmicznej wysokości, ale słychać było zadowolenie, a model pięknie planował w lekkim noszeniu, strzał w dziesiątkę. Później w trakcie sporo wysokich startów klapówek oraz klasycznych modeli, zawodników którzy nastawili się na mocną termikę.
Michał Śliwiński wcisnął swojemu SH przy starcie na tyle, że ten po wyczepiwniu holu niedokońca wiedział co powinien robić. Po jako takim starcie uzyskuje po 3 minutach 21m wysokości, co pozwala mu uzyskać 11 miejsce. Wygrywa wcześniej wspomniany Csaba Nagy – 97m, drugie miejsce Enes Pecenkovc z Bośni – 59m, a trzecie Rudolf Holzleitner z Austrii – 54m.
Wśród juniorów tylko 3 zawodników. Z kompletem jedynie aktualny Mistrz Europy juniorów – Leonard Donner, na drugim miejscu plasuje się Tymon Niezborała, a na trzecim Franciszek Słyś.
Dogrywka w F1B o 19:20. Kwalifikuje się do niej 8 z 14 zawodników, w tym obaj Polacy. Adam Krawiec wysoko na gumie, ale lekko gorszy moment co pozwala mu uzyskać 55m i 4 miejsce. 3 miejsce zajmuje z wysokością 59m Yael Kleefeld z USA. Na drugim miejscu Leszek Kryszczuk – 60m, a wygrywa Evgeny Gorban – 71m, który trafił ewidentnie najlepsze powietrze.
Następnie o 19:40 dogrywki w F1C i F1Q.
W F1C dogrywa się dwóch zawodników, dobry start zalicza Edward Burek, co pozwala mu uzyskać 36m i wygrać. Drugie miejsce Zeljko Grepl, a trzecie Claus-Peter Wachtler.
W F1Q dogrywa się 6 z 7 zawodników, w tym nasz polski reprezentant. Większość modeli startuje w podobnym momencie. Już w locie szybowym zderzają się modele Franka Jędrysiaka i Cesare Gianni z Włoch. Ten drugi model spektakularnie wlatuje pionowo w ziemię, pierwszy kręci się jak wirnik helikoptera przez dłuższą chwilę. Ze względu na uszkodzenia nie udaje się polecieć powtórki, która jest możliwa przy zderzeniu modeli. Wygrywa Franco Gradi – 64m, drugi Matthias Tietz – 29m, a trzeci Fabrizio Ceccarini – 18m.
Na tym zakończyliśmy ten długi i męczący dzień rywalizacji.
Wyniki sobota: https://model.wings.rs/competition.php?id=1047
Niedziela – Korenica Cup.
Dzisiaj z rana lekki wiatr z północy i północnego wschodu. Ciepło – około 30 stopni. Pierwsza kolejka na 240 sekund. Druga już na 180 sekund. Cała czwórka Polskich szybowników na tą chwilę z maksami (Tymon dzisiaj nie lata). Leszek w F1B zalicza wtopę w pierwszej kolejce – strata 25 sekund.
Rozwiewa się coraz mocniej, 3 kolejka ograniczona do 2 minut lotu. Mocne noszenia, dzisiaj zdecydowanie słoneczniej. W trzeciej kolejce modele odlatują już dość znacznie do 1.5km i nieco boimy się o lądowania na drzewach lub krzakach (kierunek lotu w stronę dojazdu do pola od wsi Krbava), a miejsce startu bez zmian. Franek odbija deter po 90 sekundach na 230m i schodzi z tej wysokości 4 i pół minuty. Modele lądują nam pośród stada krów, którym wyraźnie się spodobały – niektóre wyślinione, niektóre lekko odbite zęby, żaden niepodeptany. Część zawodników ląduje na krzakach lub drzewach.
Czwarta kolejka tak samo, ale już z wiatrem w okolicy 7-8 m/s. Piąta kolejka zostaje odwołana, wiatr już był za mocny, a kierunek lotu ryzykowny z obecnego miejsca startu.
12 z 28 zawodników w F1A w dogrywce, w tym aż 4 Polaków, a wśród nich jeden junior, który już w tym momencie mając komplet zapewnia sobie zwycięstwo w klasyfikacji juniorów. W F1B do dogrywki dociera 3 z 12 zawodników, w tym Adam. W F1Q Franek Jędrysiak dzisiaj nie lata ze względu na uszkodzenie modelu w dogrywce poprzedniego dnia. W F1C Edward Burek z kompletem – jako jedyny z 4 zawodników co daje mu zwycięstwo.
Rundę zasadniczą kończymy zatem o dość wczesnej porze – 14:00, pomimo kolejek po 1:15. Po jakimś czasie organizatorzy ogłaszają fly off meeting, żeby podjąć decyzję o dogrywkach. Padają różne propozycje, w tym zmiany miejsca startu na północną część pola, co wiązałoby się z dojazdem od drugiej strony i sporym nakładem czasowym. Najmniej negowana zostaje propozycja oczekiwania do około 19:00 na jako takie wyciszenie się wiatru i lot wtedy na 2 minuty plus wysokość z altimetru z obecnego miejsca.
Czekamy, czekamy, odpoczywamy, czekamy, po 18:00 jakieś loty próbne, choć nadal wieje. Na horyzoncie budują się ładne, potężne cummulusy.
Dogrywka w F1A startuje o 19:00. Są tacy co biegną rozgorączkowani już 10 minut wcześniej, są tacy co idą z lekkim zapasem i są tacy co idą powoli z mniejszym zapasem mając do wystartowania siebie i swojego zawodnika. Sprawdzenie altimetrów, odpisanie numerów na karty startowe.
Start punktualnie, 7 minut czasu. Wiatr z północnego zachodu, 4-5 m/s plus porywy szarpiące na holu. Dużo osób leci na samym początku, dużo osób leci z gwoździa, nawet bez ani jednego kółka.
Wypuszczam Franka jakoś na początku czasu startowego, ładny strzał jak na początkującego zawodnika, moment nie taki idealny, nie ma też ogromnej wysokości startowej. Zwija hol, a ja szybko zmierzam do pomocnego Edwarda, który czeka z moim modelem kilka komisji dalej. W międzyczasie startują Michał Śliwiński i Dominik Skwarek celując w to samo powietrze, dobre strzały, nawet jak z lekką pompą to wysoko.
Rozwijam hol, chwilę czekam na luźniejszy moment do startu, ze trzy kółka i rozpędzam.. pyk hol się urywa, model idzie nieco na plecy ale jako tako się ratuje. Powietrze wygląda na dobre, a model szybko się oddala… deter i lądowanie około 1300m od startu, chłopaki mieli trochę mniej.
Pędzimy odzyskać szybowce. Bliżej miejsca lądowania spore krzaki i wysokie 20m drzewa, nie wygląda to dobrze. Po drodze spotykam Matije z Słoweni mówiącego o modelu Danijela Terlepa na drzewie i zaraz za nim dwa duże psy, które są z właścicielem, choć ten przez chwilę nie wyłania się zza drzew. Mój model ląduje w krzakach za pasem drzew i udaje się go odzyskać bez dużych komplikacji.
Powrót na start odczyt altimetrów. Najwyżej Robert Lesko – 120m, drugi Danijel Terlep – 98m, trzecia Kinga Szoke 92m.
Na 4 miejscu zgrzyt, bo dwóch zawodników z 86 metrami musiałoby podzielić między siebie punkty. Po krótkim omówieniu warunków lecimy z Dominikiem drugą dogrywkę o 4 miejsce! Dominik nadal Shokiem, strzał na 120m i po zadanym czasie lotu 110m wysokości, piękny warun jak na lot o zachodzie słońca. Michał gorzej, co jednoznaczenie wyłania zwycięzce tej potyczki, w wynikach dzięki temu dla uproszczenia Dominik ma 87m, a ja 86m – nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz z taką różnicą.
Michał Śliwiński z 35 metrami na 8 miejscu, zasłyszeć można było, że jego model nie polubił się z chorwackim powietrzem, mimo startu razem z Dominikiem diametralnie różne wyniki. Franciszek Słyś w swojej pierwszej dogrywce w karierze i też w debiucie w zawodach uzyskuje 24m, co pozwala zająć mu w klasyfikacji open 11 miejsce.
W F1A junior wygrywa Franek, przed Leonardem Donnerem.
F1B. Dogrywka o 19:20. Ładne loty, wygrywa Adam Krawiec – 122m, drugi Igor Nisevic 83m, a trzeci Soniboj Sabo – 52m. Tych 3 w dogrywce z 12 startujących w gumówkach jest jak na tą konkurencję małym procentem, co potwierdza, że warunki nie były takie proste.
F1Q leci dogrywkę o 19:40. Wygrywa Franco Gradi, drugi Urs Shaller, a trzeci Cesare Gianni.
Po dogrywkach dość szybko zakończenie zawodów. Polacy zgarnęli sporo z tego na ile mogli sobie pozwolić, jedynie w F1A open słabo się zaprezentowaliśmy, choć było blisko sukcesów. W sumie wracamy z 6 pucharami i dwoma pękniętymi szybami od kamieni na autostradzie!
Wyniki niedziela: https://model.wings.rs/competition.php?id=1048
Podziękowania dla organizatorów za na prawdę dobrą robotę! Zawsze tutaj jestem pod wrażeniem jasności decyzji i jakości prezentacji potencjalnych rozwiązań przez organizatorów.
Na „do widzenia” z polem żegnam się rozładowanym akumulatorem w samochodzie, całe szczęście pomocy udzielają koledzy z Chorwacji i Andrew Barron z USA i udaje się odjechać przed zmrokiem.
Napisane przez Michał Słyś




















