6
2026
Puchar Świata F1ABCQ – Serbia 6-7.06.2026
6-7 czerwca 2026 miały miejsce w Serbii (okolice Zrenjanin) zawody Pucharu Świata „44th Srem Cup” i „6th Morava Cup” w kategoriach modeli swobodnie latających F1A,B,C,Q i F1H. Numeracja ze strony FAI – tym razem Srem Cup chyba powinien mieć numer 43?
Polskę reprezentowali – w kategorii F1A: Dominik Skwarek, Jarosław Jeziorny, Michał Śliwiński, Michał Słyś, Hubert Niezborała, Tymon Niezborała. W F1B: Adam Krawiec, Leszek Kryszczuk. W F1Q: Franciszek Jędrysiak, Filip Badylak i Rafał Wagner.
W tym roku zawody na nowym polu – znajduje się ono w okolicy miejscowości Mihajlovo i Banatski Dvor, jeszcze większe od poprzedniego. Start rozłożony głęboko na środku pola z jako taką drogą dojazdową, nawet dla niewysokich pojazdów. Jest to pastwisko, dookoła są też uprawy, jeden z minusów (jedyny jeśli chodzi o samo pole?), głęboki rów melioracyjny i daleko do suchego przejścia na kierunku w którym leciały modele, dwie kładki z desek załatwiły by sprawę.
Spanie w pobliskiej większej miejscowości Zrenjanin. Wyjazd z Krakowa z Filipem w piątek wczesnym popołudniem, drugi Michał tym razem wybrał podróż z innymi kolegami. Dojeżdżamy wieczorem, po przypadkowych testach jeszcze innego przejścia granicznego niż dotychczasowe – w okolicy miejscowości Subotica – o krok od dokładnego przetrzepania samochodu, skrzynki otwierane i przeglądane, trudno było wytłumaczyć co i jak.
Sobota – Srem Cup
Pogoda z rana niepewna. Przyjeżdżamy na pole dość wcześnie ok. 6:00 w celu wykonania lotów treningowych, bo większość przyjechała o dzień wcześniej i latała w czwartek. Przed 8:00 lekkie opady deszczu, opóźnienie startu pierwszej kolejki do 8:30. Wiatr niewielki 1-3m/s, temperatura w dniu dzisiejszym w okolicy 20-25°C – skromna. Do południa zachmurzenie, popołudniu słońce, piękna pogoda i warunki na latanie.
5 kolejek lotów, z czego dwie pierwsze na 240 sekund, a kolejne na 180 sekund. Po jednym chronometrażyście w komisji, średnio po 5 zawodników. Czas trwania kolejek dość krótki – po około 1 godzinie, trzeba się dyscyplinować żeby wyrabiać się w czasie. Jesteśmy nieco przemieszani w komisjach. Modele odlatują nie dalej niż 1km i raz po raz lądują zaraz za szerokim i głębokim rowem melioracyjnym.
W pierwszej kolejce w naszej (mojej i Jarka) komisji lekkie zamieszanie z kolejnością startów pomimo naszej obecności na linii startu jako pierwsi, nie do końca otoczenie chciało pozwolić, abyśmy lecieli na początku. Do tego brak przejść w komisjach i całodniowy start zaraz obok F1C, stojaków i namiotów F1B. Zaliczamy obaj wtopy w pierwszej kolejce, później radzimy sobie już bez problemów. Podobnie w pierwszej kolejce potknięcie zalicza Hubert Niezborała i Adam Krawiec w F1B.
W drugiej kolejce odpada razem z klapką kadłuba z szans na dogrywki Tymon Niezborała. W powtórce zalicza nieudaną próbę.
Loty zasadnicze kończymy o 13:30, dwóch Polaków w dogrywce F1A, a z całej stawki 21/53. W F1B 8/16 w tym Leszek Kryszczuk. W F1Q do dogrywek kwalifikuje się 5/6 zawodników w tym komplet Polaków.
Przerwa obiadowa, na danie porcjowane przez organizatorów dla każdego z zawodników z turbo wielkiego garnka. Smaczne, mocno mięsne, pożywne. Dłuższa chwila odpoczynku w oczekiwaniu na wieczorne dogrywki.
Szybowce F1A.
Pierwsza dogrywka o 18:00 na 6 minut lotu. Organizatorzy tutaj słyną ze stronienia z dogrywek na altimetry, dzięki temu jest to bardzo szanowane miejsce na mapie Europy. Polacy w brzegowych komisjach na początku linii. Maksa zalicza 10 z 21 zawodników, 2 nie udaje się wystartować. Wydaje się, że jeśli połowa nalatała 6 minut to było łatwo, ale będąc na starcie mieliśmy zgoła odmienne wrażenie, kto miał szczęście trafił w bąbel i nalatał, bez tego nawet z 120m nie było szans.
Michał Śliwiński wozi się nad rowem przy brzegu pola startowego i uzyskuje upragniony rezultat. Dominik Skwarek mniej szczęśliwie, choć chwilami model nie zjeżdża w dół to zostaje w tym dniu pierwszym niezakwalifikowanym do drugiej dogrywki z zaledwie 25 sekundową stratą. Modele lądują do 300m od startu – przestało cokolwiek wiać przed samą dogrywką.
Druga dogrywka godzinę później. Lot na 8 minut. Zawodnicy w stawce z mocnymi modelami. Jako, że są warunki to pomagamy na starcie i obserwujemy. Michał idzie w górę z pierwszej komisji startowej, dwa kółka odchodzi na bok i ładny strzał wiekowym Babenko, praktycznie dociągnięty na zero, czysta poezja, idealnie wypracowane. Ładny lot pozwala uzyskać 430 sekund. Co wydaje się jako tako, a tak naprawdę wystarcza na znakomite drugie miejsce. Wygrywa bardzo mocny w tym sezonie Dusan Fric, który jako jedyny lata 8 minut. Trzecie miejsce Hadar Elkayam z czasem 392 sekund. Kolejne 5 miejsc, to bardzo zbliżone do siebie wzajemnie wyniki 338-349 sekund, jednak odległe od tych na podium.
Gumówki F1B.
Z naszych dogrywa się Leszek Kryszczuk, niestety brakło mu 18 sekund do 6 minut.
W drugiej dogrywce zwycięża Stepan Stefanchuk 475 sekund, drugie miejsce Vladislav Urban 458 sekund, a trzecie Pavel Fejt 383 sekundy.
Fiki miki elektryki F1Q.
Trzech Polaków w dogrywce, co wydaje się dawać duże szanse na upragnione rezultaty. W pierwszej dogrywce Filip na starcie zalicza awarię z wykręconą śrubką przy silniku, ale w spokoju przekłada pakiet do drugiego zapasowego modelu, leci pod koniec czasu i zalicza piękny lot w noszeniu z deterem wysoko nad ziemią, najlepszy spośród wszystkich. Rafał i Franek lecą wcześniej, ale bez maksów. Maksy zalicza jednak jeszcze dwóch Węgrów.
W drugiej dogrywce 3 zawodników. Pierwszy leci junior Lóránt Búzás uzyskując 318 sekund co da drugie miejsce. Następnie startuje Filip i uzyskuje 289 sekund. Jako ostatni leci András Búzás i uzyskuje 368 sekund co daje mu zwycięstwo. W tym dniu nie było ogłoszone czy zawodnicy latają na 2J energii, Polacy latali na 2J, także w dogrywkach, jak inni – nie wiadomo ale były spore różnice wysokości na silniku, co zostało przeanalizowane po czasie. Przepisy standardowo zakładają 3J energii, jeśli nie zostanie ogłoszone lub zapisane w biuletynie inaczej.
Wracamy do Zrenjanina nieco się odświeżyć i zjeść obiadokolację, zakończenie ma być w niedziele.
Niedziela – Morava Cup.
Starty jak w dniu poprzednim od 8:30 rano, kolejki ze względu na brak sędziów w większości komisji w dniu dzisiejszym dłuższe po 1:10. Jak wczoraj i tak samo jak rok temu bez przejść w komisjach pomiędzy kolejkami, co nam nie sprzyjało bo znów startowaliśmy blisko komisji F1Q i F1C, przez co start często odbywał się pomiędzy tyczkami i sprzętem gumówkarzy z bocznym wiatrem. Wiatr do 3-4m/s, ale w okolicy 4 kolejkami spadający chwilami przy ziemi prawie do zera.
Lądowania w polu zboża lub za fosą nie sprzyjały w szybkim odzyskiwaniu modelu, z wycieczkami do stada krów włącznie.
Hubert i Dominik zaliczają wtopy w pierwszej kolejce, reszta szybowników sobie radzi. W F1B drobne potknięcia Leszek Kryszczuk, w F1Q Filip i Rafał również odpadają z szansy na Fly Offy po pierwszej kolejce lotów.
Mocne noszenia – przykładowo ja w 3 kolejce zaliczam wysokość 450m, a po odbiciu radio deteru serwo od statecznika poziomego zalicza zgon w pozycji maksymalnego wychylenia statecznika na dół, ale za małego, żeby rolka była w stanie zwolnić statecznik do pozycji determalizatora. Model zaczyna kierować się ku ziemi i końcowo ląduje w zbożu. Ze względu na duży kąt „klapy” względnie bezpiecznie, na mniejszym możliwe że po prostu model kierowałby się pionowo do ziemi jak messerschmitt, a nie na plecach w pompkach, które pozwoliły go uratować. Oprócz nabicia się w zboże i spalonego serwa brak szkód.
Po 5 kolejkach i przebytych w dniu dzisiejszym odległościach zmęczenie daje się we znaki. Dogrywki zaplanowane podobnie na wieczór, tym razem żeby szybko skończyć i jechać do domów na 6 minut plus wysokość z altimetru. 6 a nie jak gdzie nie gdzie na 2 mimo warunków. Godzina lotu zostaje opóźniona do 19:00 ze względu na termikę i wiatr. W międzyczasie obiad i z lekkim bólem zrobione pamiątkowe zdjęcie grupowe. Ponownie jak wczoraj zarówno czas kolejek jak i godzina dogrywki mimo takiej ilości zawodników bardzo skrupulatnie dopilnowania i w zasadzie brak jakiś problemów organizacyjnych. Wzór dla tych, którzy nie potrafią zrobić dogrywki nawet np. przy 7 osobach, bo ich poprzeczka jakościowa leży na ziemi.
F1A.
29 z 48 zawodników dochodzi do dogrywek. Sporo bo 60% stawki. Jesteśmy tym razem wszyscy jakoś w środku linii startu. Trochę zamieszania, trochę splątanych holi, niektórzy wbiegają w inne hole, z którymi stoją i czekają na start inni zawodnicy. Modele odlatują na mniej więcej 2 km od startu, bardzo pomocne przy takich warunkach są zamontowane, sprawne systemy gps w modelach. Wygląda, że sporo zawodników odpalało wysoko.
Wygrywa Jarosław Jeziorny (35m, model Shok Ultra), drugie miejsce Dušan Fric z Czech (20m Mk Flapper), a trzecie Boštjan Bagari z Słowenii (16m). Kilka osób trafiło lekko lepszy warun, kilka gorszy. Dalsze wyniki to pojedyncze metry, podobnie jak rok temu.
Michał Śliwiński skończył rywalizację na 9 miejscu – 1m nad poziomem startu, a Michał Słyś na 10 miejscu – 0m nad poziomem startu. 6 minut nalatał także Tymon Niezborała, ale nie zdążył znaleźć i dostarczyć modelu na czas, a poszukiwania przyniosły skutek dopiero po zmroku. Z tego powodu jego wynik był gorszy niż 360sek na wysokości -2m Luka Najdoskiego – który zwyciężył w juniorach. Drugie miejsce w juniorach Tymon, a trzecie Adrian Neubauer ze Słowacji.
Z odczytem wyniku Luki był problem, bo podczas holowania wystąpił sekundowy pik wysokości, który automatycznie został wykryty jako start, dzięki czemu 6 minut odliczone wcześniej dawało większą wysokość. Dlatego któryś raz to napiszę, ważne jest sprawdzanie ręcznie na wykresie momentu startu i lądowania – zgodnie z tym jak wymagają to też przepisy FAI.
F1B.
Do dogrywek dociera 9/16 zawodników. Pewny lot wykonuje Adam Krawiec i z dwukrotną przewagą (66m) wygrywa przed Vladislavem Urbanem z Czech (31m) i jeszcze większą nad Vitaly Man z Izraela (16m).
F1Q.
W dogrywce tylko 2/5 zawodników w tym Franciszek Jędrysiak. Wygrywa junior Lóránt Búzás, drugi Franciszek, a trzecie miejsce przypada dla Rafała Wagnera.
Zakończenie zawodów na polu przy zachodzącym słońcu, zbieramy modele, pakujemy się i jedziemy odświeżyć się i zjeść kolację.
Fajne zawody, jak zawsze miła atmosfera, nowe pole bardzo w porządku. Wyniki były na bieżąco prowadzone online, do tego na tablicy wydruk i rozpisane wszystkie potrzebne godziny i informacje. Wszystko bardzo rzetelnie i zgodnie z rozpisanymi godzinami, dogrywka mimo sporej liczby zawodników sprawnie przeprowadzona.
Linia startu F1A zbyt blisko F1B i zaraz obok F1C, to do poprawy… no i z dwie kładki by się przydały, bo niektórzy mieli mokro od pasa w dół, miło że znajdowali się tacy co zabierali więcej niż swój model!
Powrót w poniedziałek rano.
Napisane przez Michał Słyś





























