20
2026
Puchar Polski F1ABCQ – Kietrz 20.09.2026
W niedzielę 20 września odbyły się zawody Pucharu Polski F1A,B,C,Q w Kietrzu. Zawody przesunięte z pierwotnego terminu, który był 6.09.2026.
Już dzień wcześniej po rozegraniu zawodów Pucharu Świata mocno zastanawialiśmy się czy zawody uda się rozegrać i w jakich warunkach pogodowych. Prognozy nie były optymistyczne – mocny wiatr, przynajmniej 7 m/s.
Przyjazd na pole około 8:00, śpimy dłużej odpoczywając po sobotnim Pucharze Świata.
Pierwsza kolejka zaplanowana w biuletynie bardzo późno, bo dopiero na godzinę 9:00. Szkoda, bo z rana zwykle są większe szanse na mniejszy wiatr. Szybkie loty próbne i udajemy się na start. Czas lotu 180 sekund, z rana 3-4m/s z południowego zachodu. Czas trwania kolejki 1:10 i 10 minutowe przerwy. Po pierwszej kolejce sporo lotów maksymalnych. W szybowcach z wtopą tylko 3 zawodników, w tym Franek, któremu odbija deter przy domknięciu strzału co daje lot na 24 sekundy.
W drugiej kolejce lot ograniczony do 150 sekund. Modele odlatują dość daleko, ale pola jest na tyle aby było to bezpieczne. Lądowania w kukurydzy mogły się zdarzyć, ale to też jest piękne w tym sporcie. Pod koniec kolejki wiatr 7m/s, organizatorzy decydują o zrobieniu przerwy w oczekiwaniu na lepsze warunki oraz na dręczenie psychicznie zawodników przez ich kolegów konkurentów. Podczas przerwy posiłek zapewniony dla zawodników przez organizatora – lokalna zupa, dzisiaj smaczniejsza.
Decyzja o starcie 3 kolejki przekładana kilkukrotnie, wydłużając czas na rozmowy o niczym i w mniejszym stopniu na jakieś konstruktywne. W końcu pada decyzja – o 15:40 lot na 90 sekund w 50 minutowej kolejce. Trochę krótki – szkoda bo 120 sekund wyeliminowało by w tym locie kilku zawodników z dogrywek. Podejście równe temu, żeby odhaczyć wymagane minimum 3 lotów. Wiatr już słabszy w granicy 4-5m/s. W prognozie wieczorem deszcz, zaczyna się jak najszybsze uciekanie z czasem, żeby wyrobić się z lotami.
Dogrywki gumówkarze robią jako pierwsi. Lot na 2 minuty plus altimetr okazuje się dla nich sporym wyzwaniem mentalnym. Wygrywa gliwiczanin Adam Krawiec uzyskując 112m, drugie miejsce mocny zawodnik z północno wschodniego zakątka Polski – Stanisław Skibicki – 94m. Trzeci Leszek Kryszczuk z terenów ziemi Hrubieszowskiej – 90m.
Następnie o 17:15 lot F1A na 2 minuty plus altimetr. 11/16 zawodników, strzały lepsze, gorsze, jeszcze inne perfekcyjne i pełne ekscytacji. Dosłownie przed samą dogrywką wiatr bardzo mocno ścicha, do 1-2 m/s. Holowanie i strzały modeli przyduszonych na wiatr utrudnione. Ja po nieco płaskim strzale niebieskim modelem na profilu CRDMŚ zostaje w pompach prawie minutę, powoduje to sporą stratę wysokości i mimo dobrego powietrza wynik jest kiepski.
Modele wracają po locie już w pierwszych kroplach deszczu. Wygrywa Jarosław Jeziorny z wynikiem 57m, drugi Kamil Hamilcki z wynikiem 55m, a trzeci Jakub Jaraczewski 50m. W nieoficjalnej klasyfikacji, poza Pucharem Polski startował jeszcze Vasyl Bezchasny i miał 1m więcej wysokości od Jarka. Nie udaje się odczytać altimetru Tymona Niezborały, traci przez to szanse na dobry wynik, potencjalnie na zwycięski. Obecnie takie sytuacje już prawie się nie zdarzają i spowodowane są w większości problemami z zasilaniem.
W juniorach najlepszy Marek Mandziak, drugi Franciszek Halicki, a trzeci Oleksander Kharlan.
W F1C dogrywają się Zbigniew Czop i Mariusz Gąsiorowski, wygrywa ten pierwszy o 6m. Trzecie miejsce Marek Roman.
F1Q. Do dogrywki staje trójka zawodników, czyli połowa stawki. Wygrywa Rafał Wagner dzięki wysokości 49m, drugie miejsce Franciszek Jędrysiak 46m, a trzecie Filip Badylak 30m. W juniorach kolejność następująca: Wojciech Bartel, Aleksander Ząbek, Magdalena Baran.
Konkurencja F1A Standard. Mimo trudnych warunków rywalizowało 7 zawodników, z czego troje stanęło później do dogrywki. Zwycięża Marcel Sokołowski uzyskując 192 sekundy w locie do ziemi, drugi Ryszard Lewandowski 190 sekund, a trzeci Krzysztof Cieśla 159 sekund.
W F1C Standard wystartował tylko Mariusz Gąsiorowski, oddał jeden lot co niestety nie pozwoli mu na przyznanie punktów do klasyfikacji Pucharu Polski.
Zakończenie zawodów o 18:27 już w deszczu, pod parasolami.
W klasyfikacji Open zawodnicy na podium zostali uhonorowani dyplomami, natomiast w klasyfikacji juniorów dyplomów niestety kolejny raz zabrakło. Sytuacja ta jest wyjątkowo przykra i nie rekompensuje jej deklaracja przekazania dyplomów za dwa tygodnie.
Dla młodego zawodnika dyplom to nie tylko pamiątka, ale często potwierdzenie osiągnięć chociażby w szkole. W sytuacji, gdy organizatorzy nie przewidzieli medali ani pucharów, dyplom stanowi absolutne minimum, które uczestnik powinien otrzymać podczas dekoracji. Trudno nie odnieść wrażenia, że standardy organizacyjne spadają tutaj z roku na rok – po zeszłorocznych doświadczeniach chociażby na MP można było mieć nadzieję na poprawę, jednak obecna edycja pokazała dalszy spadek jakości.
Celem tej uwagi nie jest zniechęcenie do organizacji kolejnych wydarzeń, lecz wyraźne wskazanie, że pewne niedociągnięcia obniżają rangę zawodów i pozostawiają u najmłodszych ogromny niesmak, zdjęcia jak stoją na podium mówią wszystko. Niebawem MP w tym samym miejscu, pozostaje liczyć na wyciągnięcie wniosków przez organizatorów.
Na uznanie zasługuje fakt zapewnienia przez organizatora chronometrażystów, jednak warto zwrócić uwagę, że powtarzające się uwagi niektórych z nich wpływały negatywnie na komfort i skupienie zawodników podczas startów, co mija się ze standardami przyjętymi na innych imprezach.
Napisane przez Michał Słyś




















