19
2026
Puchar Świata F1ABCQ – Kietrz (cz.2) 19.09.2026
W dniu 19 września 2026 rozegrane zostały w Kietrzu zawody „Kietrz Sat Cup, Antoon van Eldik Memorial” do Pucharu Świata F1A,B,C,Q – wcześniej zostały przełożone z wiosny (15.03), gdzie ze względów pogodowych rywalizacja była możliwa tylko w niedzielę (pisałem o tym tutaj). Są to zawody „holenderskie” organizowane „rękami” GSML-u.
Termin nie najszczęśliwszy – bo rozpoczynający cotygodniowe obłożenie zawodami przez 6 weekendów z rzędu, raz PP, raz PŚ – stąd liczba zawodników dość niska. Początkowo zawody miały odbyć się na nowym polu w okolicy Baborowa, ale ze względu na to, że zostało ono świeżo przeorane wybrane zostało pole obok fermy krów Langowo (50°06’36.5″N 18°00’51.1″E). Zawody połączone z Pucharem Polski w niedziele.
Sobota pobudka o 3:30, po 4 wyjazd z Krakowa. Na polu jesteśmy około 7 rano z zapasem na loty treningowe. Pogoda słoneczna, spora rosa, z rana 13°C, później ponad 20°C, lekki wiatr – przyjemnie.
Pierwsza kolejka – wiatr z południowego zachodu, 1-2 m/s. Start od 9:00, lot na 240 sekund. Chronometrażystów brak, przejść w komisjach też, pomiary przez zawodników na zmianę. Kolejki trwają po 1:10 + 5 minut przerwy. Po 4 kolejce 15 minutowa przerwa.
Modele nie odlatują jeszcze zbyt daleko. U mnie przy starcie z powodu zahaczenia o głowę mojego pomocnika uszkodzony zostaje nieznacznie statecznik poziomy – wyrwany pręcik od rolki, początkowo miałem to naprawić ale zmieniam model na inny.
Jeśli ktoś zalicza wtopę w tej kolejce to raczej przez błąd przy starcie lub ustawienie determalizatora, a nie przez termikę.
W drugiej kolejce lot na 180 sekund (choć warunki na 240 nadal były), ruszył się nieco mocniejszy wiatr +- 3m/s. Niektórzy zawodnicy powoli zaczynają narzekać na daleko odlatujące modele – głównie Ci, którzy do startu w swojej królewskiej kategorii muszą być namaszczeni, a start wykonują z miejsca.
Trzecia kolejka – wiatr się wzmaga, lot zostaje ograniczony do 150 sekund. Jako, że od rana reguluję niebieski model po przygodach w Lubaszu, to postanawiam teraz polecieć właśnie nim. Jako taki start i zaliczamy kolejne maksy.
Czwarta kolejka – lot na 150 sekund. Modele z powodzeniem odlatują 1.5, 2, a niektórym i 3km. Noszenia coraz mocniejsze.
W piątej kolejce lot na 2 minuty, sporo (jeśli nie większość) leci sobie już z gwoździa, bo liczy się dla nich wynik, a nie radość z holowania w mocnym wietrze. Runda zasadnicza kończy się o 15:20 sporą ilością zawodników w dogrywkach.
Po tej kolejce można spokojnie zjeść zupę zapewnioną przez organizatora. Trzeba jednak przyznać, że po pysznych posiłkach, do których przyzwyczajono nas na Pucharze Świata w Lubaszu czy podczas zagranicznych wyjazdów, ta wypadła nieco poniżej oczekiwań – choć to oczywiście tylko subiektywna opinia wybrednego pseudo degustatora.
Na dogrywki po uzgodnieniach czekamy do 18:00, wiatr ma zelżeć, aktualnie wieje 6-7m/s, czyli mocniej niż w prognozie. Dłuższa chwila na odpoczynek i po 17 pierwsze nieśmiałe próby lotów. Przed 18:00 wiatr jest już słabszy, przy ziemi można ocenić na 3-4m/s. Przed dogrywką odprawa i jasna informacja o zapisaniu numerów altimetrów na kartach.
Dogrywka F1A.
Jako pierwsi lecą szybownicy. Z całej stawki w sumie 9/19 zawodników, w tym 4 juniorów. Lot na 3 minuty i wysokość z altimetru. Czas startowy standardowe 7 minut.
Jako, że obaj z Frankiem doszliśmy do dogrywek to na starcie pomaga nam Filip – najpierw wypuszczając mnie, żebym mógł sobie pokrążyć, a po tym szybko przejmuje model od pomocnych kolegów z Hrubieszowa i czeka na dogodny moment startu razem z Frankiem. W międzyczasie startuje Tymon, jedno kółko i start klapówką MK. Obok też inni zawodnicy. Startuje Franek, lekkie pompki na początku, ale sam start wysoko, a lot poprawny. Ja startuję prawie pod koniec, strzał ładnie siada na 119m, ale nie jestem jakoś specjalnie zadowolony z powietrza. Po mnie jeszcze Kamil Halicki z nieudanym startem i odbitym deterem.
Pędzimy po modele, około 1,3km od startu. W drodze powrotnej trochę zdjęć na tle zachodzącego Słońca. Zgarniamy jeszcze F1Q lecące po nas i wracamy na start do biura zawodów, aby dokonać oficjalnych odczytów. W zasadzie to większość wróciła już przed nami, na tą chwilę najlepszy wynik to 64m Tymona Niezborały, kolejny to 56m Franciszka Halickiego. Seniorzy nieco poniżej oczekiwań Jarek 36m, a ja 46m. Na koniec dochodzi wynik drugiego Franciszka – 65m – pozwala początkującemu zawodnikowi na pierwsze zwycięstwo w zawodach na polskiej ziemi i tym sposobem całe podium F1A open opanowują juniorzy.
Dogrywka F1B.
15 minut później lecą gumówkarze. Lot na 120 sekund i wysokość. Wśród 7 dzisiaj rywalizujących tylko dwóch tytanów dotarło do Fly Offów. Zmierzyli się Leszek Kryszczuk i Stanisław Skibicki. Wynikiem po 2 minutach było 79m pierwszego i 74m drugiego. Trzecie miejsce uzyskał Adam Krawiec. Wśród juniorów najlepszy był Jakub Cierech, a pozycję lidera w ostatnim locie straciła Oliwia Szturgulewska. Na trzecim stopniu podium stanął pozorant, nie biorący udziału w rywalizacji w tej kategorii.
Dogrywka F1Q.
Z pięciu zawodników prezentujących w tym dniu lepsze i gorsze loty do dogrywek doszło trzech. Wygrywa z sporą przewagą Franciszek Jędrysiak – 60m, drugie miejsce Filip Badylak – 41m, a trzecie miejsce Rafał Wagner – minus 1 metr (lądować można było na minus kilkunastu).
W juniorach Aleksander Ząbek wygrał z Magdaleną Baran.
Rezultaty F1C.
W F1C rywalizacja zakończyła się bez dogrywek, z kompletem jedynie Mariusz Gąsiorowski, drugi z 1-sekundową stratą Zbigniew Czop, a trzeci z nieco większą Marek Roman.
Zakończenie zawodów na polu, już po zmroku, w miarę szybko. Dla każdego na podium medale. Pogoda mimo wiatru bardzo przyjemna i całość udało się rozegrać w miłej atmosferze.
Wyniki zawodów Kietrz Sat Cup, Antoon van Eldik Memorial: ![]()
Napisane przez Michał Słyś



















